Egzaminy, testy kursy – jak zdobyć prawko i nie zwariować?

www.kegel.net.pl

Marzenie o prawie jazdy jest powszechne. Ludzie chcą je mieć i zdecydowana większość zainteresowanych tym dokumentem zaczyna nad nim „pracować” zaraz po uzyskaniu pełnoletności. Generalnie specjaliści wskazują, że im dłuższa zwłoka, tym statystycznie mniejsza szansa na sukces. Oczywiście nie zmienia to faktu, że osoby chcące posiadać prawo jazdy mogą się o nie ubiegać, kiedy tylko zechcą. Czasami kierowcy, którzy uzyskali uprawnienia nieco później niż wynika z uśrednionych statystyk okazują się w praktyce zdecydowanie lepsi w prowadzeniu samochodu. Nie należy zatem nikogo dyskryminować ani obniżać jego notowań na starcie.

Kluczowe jest jednak to, aby w ogóle zabrać się za temat. Krokiem numer jeden musi być rzecz jasna zapisanie się do szkoły jazdy. Jakiej konkretnie? Tu opcji do wyboru jest masa. Liczba OSK w Polsce jest niemała. Poza tymi największymi i zazwyczaj najdłużej obecnymi na rynku są też mniejsze i nowsze. Przyszły kursant ma więc problem, ponieważ nie jest pewien, na którego „konia” postawić.

Doświadczona szkoła w teorii wydaje się lepszym wyborem, ale świeże spojrzenie młodych instruktorów też może być optymalną opcją. Tak naprawdę wszystko zależy od tego, jakim podejściem będziemy się kierować. Często młodzi kursanci decydują się na krócej działające ośrodki – również dlatego, że kuszą niższą aniżeli średnia ceną. Może to być zarówno poważna wada, jak i spora zaleta. Jeśli mamy do wyboru dopłacić nieco za kurs i mieć większe szanse na zdanie egzaminu albo zapłacić mniej, ale uczestniczyć w zajęciach na niższym poziomie merytorycznym, to decyzja wydaje się w miarę logiczna. Nie zmienia to faktu, że w zasadzie wszystkie aktywne na rynku szkoły pozyskują klientów.

Część z nich zdaje, część nie. Rynek może natomiast zweryfikować szkoły jazdy o kiepskiej reputacji, które najzwyczajniej w świecie przestaną funkcjonować. Pomimo tego wiele z nich utrzymuje się dość długi czas, nie są przy tym objęte żadnym branżowym ostracyzmem, choć klienci narzekają. Kursantom jest coraz trudniej Zajęcia teoretyczne w czasie kursów rzadko kiedy wyczerpują komplet zagadnień. Tak naprawdę jest zupełnie inaczej, ponieważ kursanci muszą dokształcać się samodzielnie. Pomaga w tym odpowiednia literatura, ale również internet.

Ten ostatni to także skarbnica wszelkiego rodzaju testów symulujących warunki faktycznego egzaminu z teorii. Często są one znacznie lepszym sposobem na powtarzanie i utrwalanie materiału, zwłaszcza że bazują na oficjalnych pytaniach egzaminacyjnych. Tych niestety stale przybywa i jedynie część z nich jest publicznie udostępniana, co rzecz jasna nie ułatwia kursantom życia. Sam egzamin staje się coraz bardziej skomplikowany. Struktura testów egzaminacyjnych jest złożona, a wymagania konieczne do zaliczenia dość mocno wyśrubowane. Nie łatwiej jest w przypadku praktycznego testu.

Plac manewrowy jest w stanie skutecznie napsuć krwi adeptom motoryzacji, na mieście też bywa ciężko, albowiem „pułapek” możliwych do zastawienia przez egzaminatorów jest wiele. Jeśli dodamy do tego obciążenie wynikające ze stresu i presji na sukces, rezultatem są często ponowne podejścia do egzaminów. Czasami wielokrotne.