Dziś tzw. „mała czarna” to podstawa garderoby wielu kobiet, często występująca w wersji mini. Nie każdy jednak wie, że na początku, czarna, odpowiednia na niezliczoną ilość okazji sukienka, była o wiele dłuższa.

Osobą, która wprowadziła ten prosty, czarny strój na wybiegi była oczywiście Coco Chanel. Stało się to już w latach 20. ubiegłego wieku.

Projektantka postanowiła wówczas odsłonić kobiecą łydkę i skrócić sukienki do wysokości kolana. O pokazaniu nogi powyżej stawu kolanowego nie było jednak mowy. Powstanie „małej czarnej” wynikało nie tylko z gustu francuskiej ikony mody.

Wprowadzenie jej na światowe wybiegi zbiegło się w czasie z noszeniem przez Coco żałoby po jej miłości – Arturze Capelu. Początkowo „mała czarna” miała prosty, luźny krój, charakterystyczny dla lat 20. XX wieku.

Później jej fason ewoluował, znacznie skracając swoją długość w latach 60., kiedy Mary Quant wymyśliła spódniczkę mini. Dziś ta klasyczna sukienka ma najczęściej długość sięgającą nieco przed kolano.

Pomimo że obecnie mamy ogromny wybór fasonów i materiałów, z których szyte są „małe czarne”, niesamowitym jest to, iż od ponad 90 lat nie wychodzą z mody.