Odzież z odzysku – na pewno bezpieczna?

Od wielu, wielu lat noszenie ubrań, zakupionych w sklepach z używaną odzieżą, tak zwanych second-handach czy po prostu lumpeksach, budzi pewne wątpliwości. Przeciwnicy zdobywania rzeczy w takich miejscach uważają, że noszenie czegokolwiek po kimś innym, nienależącym do rodziny i o kim w zasadzie nic się nie wie, może doprowadzić do zarażenia groźną chorobą, a w konsekwencji nawet do śmierci. Czy ubrania z odzysku naprawdę mogą okazać się zgubne dla nowego właściciela? Niepokój wzbudziła przede wszystkim opowieść o sukni ślubnej, którą panna młoda kupiła właśnie w second-handzie. Okazało się, że ubranie zostało zdjęte prosto z martwej już kobiety i jej nowa posiadaczka rzekomo umarła, doznawszy zakażenia, którego powodem okazał się trupi jad.

Rzadko kto jednak zdaje sobie sprawę, że całe zdarzenie miało miejsce dosyć dawno, bo w latach trzydziestych ubiegłego wieku bardzo daleko od Polski i Europy. Specjaliści zapewniają, że aktualnie goście lumpeksów nie mają się czego bać. Właściwą dezynfekcję sprzedawanego towaru regulują bowiem odpowiednie przepisy prawne. Wszystkie rzeczy muszą więc być odkażone w przeznaczonych do tego celu komorach.

To wtedy usunięte zostają wszelkiego rodzaju elementy, mogące w przyszłości sprzyjać rozwojowi bakterii i grzybów.